Pierwszy rejs po Pętli
Po raz pierwszy, jako członkowie Fundacji postanowiliśmy pokonać trasę Pętli Mazurskiej - szlak żeglowny, o którego powstanie walczymy.
Stało się to w długi weekend majowy, początek sezonu żeglarskiego. Było nas czworo plus jeden jacht typu Omega. Naszym planem było przepłynięcie Pętli Mazurskiej , czyli jeziorami:
- Niegocin
- Niałk Duży
- Niałk Mały
- Wojnowo
- Buwełno
- Tyrkło
- Śniardwy
- Mikołajskie
- Tałty
- Tałtowisko
- Szymon
- Jagodne
- Boczne
- i znów Niegocin
i się udało. Oczywiście napotkaliśmy na drodze kilka problemów, które przydarzyć się mogą każdemu żeglarzowi. Głównym z nich był brak wiatru przez 3 dni. Totalna flauta. A, że byliśmy jachtem, do którego silnika przyczepić się nie dało (brak pantografu), to musieliśmy polegać na sile naszych rąk. Pagajowaliśmy i pagajowaliśmy, i pagajowaliśmy. Doszliśmy do takiej wprawy, że Śniardwy pokonaliśmy w 3 godziny. Nasza Omega nie miała również kabiny, a że padało od czasu do czasu toteż trochę zmokliśmy. Rada dla tych, którzy zamierzają przepłynąć Pętlę Mazurską - jedyny jacht kabinowy, jaki może pokonać tę trasę to Orion.
Zaobserwowaliśmy tez kilka rzeczy, którymi chcemy się podzielić z czytelnikami, a które dotyczą szlaku Pętli Mazurskiej.
Słabo jest widoczne wejście z jeziora Niegocin na jezioro Niałk Duży. Potem szlak wiedzie poprzez rzeczkę Głaźna Struga, która łączy jeziora Wojnowo i Bawełno. Akurat w trakcie naszego rejsu był dosyć wysoki poziom wody, dla naszej Omegi była to wymarzona sytuacja, ponieważ nie zahaczaliśmy o kamienie leżące na dnie. Dla większego jachtu byłby to jednak problem, a to z tego względu, że na tej rzeczce są 2 małe mosty, pod którymi trzeba się przecisnąć.
Trzeba być także przygotowanym na zapłatę za przewóz jachtu traktorem, w miejscu, gdzie szlak wodny się urywa, – czyli z Wojnowa na Tyrkło.
Z innych niedogodności dla podróżujących Omegą można wymienić taką, że w dużych portach łódka bez kabiny nie może zostać pozostawiona sobie samej. Nie jest to po prostu bezpieczne.
A dla tych, którzy nie lubią tłoku, a jednak obawiają się, że infrastruktura turystyczna będzie niedostateczna mamy dobrą wiadomość. Na odcinku „niekomercyjnym” Pętli nie ma żadnego kłopotu z zaopatrzeniem w produkty żywnościowe, w prawie każdej nadbrzeżnej wiosce jest sklepik. Poza tym na trasie rejsu wszyscy napotkani ludzie byli nam bardzo pomocni, za co bardzo dziękujemy. W Cierzpiętach np. udostępniono nam prywatny pomost do przenocowania i dodatkowo zyskaliśmy kilka cennych życiowych porad.
Z punktu widzenia budowania szlaku Pętli Mazurskiej przekonaliśmy się, że na tym ternie tkwi wielki potencjał, nie tylko przyrodniczo-krajobrazowy, ale i ludzki. Wszyscy chętnie przyjmą turystów i są gotowi na zmiany. Z drugiej strony żal trochę oddawać dziki kawałek Mazur i przekształcać go w miejsce, gdzie sezonowo liczba turystów będzie wzrastać lawinowo.
Myśląc o tym, coraz bardziej jesteśmy przekonani, że projekt Pętla Mazurska to wyzwanie i bardzo dużo pracy. Potrzebne jest zaangażowania wielu ludzi oraz instytucji, żeby urozmaicić żeglarzom pływanie po Mazurach, żeby ulepszyć infrastrukturę i dać możliwość rozwoju społecznościom lokalnym na szlaku i jednocześnie, żeby zachować piękną i dziewiczą przyrodę.
Wyszukiwarka |
Na skróty |


